Archiwa tagu: wysypy kanaryjskie

Może będziemy mówić po słowacku?

- Chodzi o to, żeby było dyskretnie. Idziemy tam popatrzeć, jak pracują, jak się obsługuje klientów – opowiada Słowaczka. Stara się właśnie o pracę kelnerki w hotelu X, jest już po rozmowie kwalifikacyjnej, ale za kilka dni będzie miała próbę – wieczorem dyrektor wraz ze swoimi przyjaciółmi zjawi się na kolację, żeby zobaczyć czy Słowaczka jest odpowiednio miła dla klientów i czy stawia szklankę po właściwej stronie talerza. Idziemy więc do hotelowej restauracji podpatrzeć, jak działa. Ale wciąż pracuje tam dziewczyna, która na rzecz Słowaczki może wkrótce stracić pracę, więc ostrożnie.
- Wiesz ludzie są różni. Ona nie wie, kim jestem, ale może różnie zareagować jak się dowie – wyjaśnia.
- To może po słowacku będziemy gadać – rzucam. – Będziemy udawać turystki z Europy Wschodniej.
Wchodzimy do restauracji, pełna konspiracja, zamawiamy kawę. O konspirację jednak trudno, zaraz wpada bowiem znajomy, który tu pracuje, a za nim znajomy kucharz, który – oczywiście też tu pracuje – przynosi menu i głosem nie bardzo cichym, tłumaczy co jest w karcie i przy którym kotlecie trzeba zapytać klienta, czy tenże kotlet ma być dobrze wysmażony. Dziewczyna, która tu jeszcze pracuje, musiałaby mieć chyba wadę wzroku, żeby się nie zorientować, że coś tu się jednak kręci. W bonusie znajomy kucharz przynosi nam deser, zresztą omówił to już z dziewczyną, która tu jeszcze pracuje, że bynajmniej mamy nie płacić. Ale nic to, może się uda wyjść stąd cichaczem, w końcu jesteśmy tu nieco potajemnie. W międzyczasie mija nas jeszcze znajomy kelner, który – jak się okazało – też tu pracuje. A za chwilę wchodzi do restauracji mężczyzna około pięćdziesiątki, odziany w gustowną czarną marynarkę, tuż za nim sunie facet w mniej więcej tym samym wieku, jedynie nieco mniej elegancki, ma na sobie zielony, puchowy bezrękawnik.
- O ho! – myślę sobie. – Właściciel hotelu i właściciel restauracji, tej położonej tuż obok sklepu Czeszki. Chyba wszyscy z ulicy wpadli tu dziś na kawę.
W tym momencie właściciel hotelu X i właściciel restauracji kłaniają nam się w pas i uśmiechają się szeroko, bo właśnie nas dostrzegli. Nie ma co, z pewnością są to mężczyźni z klasą. Hm, może przynajmniej dziewczyna, która tu jeszcze pracuje, pomyśli, że jesteśmy siostrzenicami właściciela, bo dyskretnie to nam ta wizyta nie wyszła.