Archiwa tagu: wydawnictwo Pascal

Pascal – wydawnictwo, które nie płaci

Dzisiaj nie będzie o wydmach, kanaryjskim charakterze, ani zachodach słońca nad oceanem. Dzisiaj będzie o znanym w Polsce i ponoć renomowanym wydawnictwie Pascal, które autorom przewodników nie płaci za wykonaną pracę. Jednym z tych autorów jestem ja.

Na przełomie marca i kwietnia tego roku odezwała się do mnie przedstawicielka wydawnictwa, proponując mi napisanie dwóch przewodników: po Fuerteventurze i Gran Canarii. Nie szukałam takiej pracy, nie kontaktowałam się z Pascalem, znaleźli mnie sami przez internet. Ustalenia trwały mniej więcej miesiąc, stanęło na tym, że zajmę się tylko Fuerteventurą, bo było mało czasu, termin oddania – 1 czerwca (później termin przesunięto na 8 czerwca). Wynagrodzenie – 4,5 tys. złotych brutto, płatne przelewem bankowym w terminie 45 dni od daty dostarczenia ostatniej części materiału. Na umowie widnieją podpisy: Andrzej Rosner, prezes zarządu wydawnictwa Pascal Sp. z o. o. i Agnieszka Hetnał, redaktor naczelna, członek zarządu wydawnictwa Pascal Sp. z o. o.

Miałam napisać większą część przewodnika oraz zredagować, uzupełnić i uaktualnić przesłane mi przez wydawnictwo materiały. Z końcem kwietnia zabrałam się do pracy. Niewiele ponad miesiąc na napisanie przewodnika to bardzo mało czasu. Dobrze, że znam wyspę jak własną kieszeń, mieszkałam tam, byłam na miejscu. Pod koniec maja spałam po trzy godziny na dobę, żeby skończyć w terminie. Moją pracę wykonałam bardzo dobrze. Do dziś nie dostałam pieniędzy. I nie wiem, kiedy przewodnik się ukaże.

Na umowie, którą przesłał mi Pascal, oprócz podpisów prezesa i redaktor naczelnej widnieje też nazwisko Agnieszka Marekwica – osoba odpowiedzialna za kontakt między mną a wydawnictwem. Gdy już skończyłam pisanie i przyszedł czas na poprawki, przewodnikiem po Fuerteventurze zajmował się Piotr Pahl. Od końca lipca, kiedy to powinnam dostać wynagrodzenie, zajmuję się wysyłaniem kolejnych maili do obu tych osób z pytaniem – kiedy wreszcie wydawnictwo Pascal wypłaci mi pieniądze. Odpowiedzi czasem przychodzą szybko, czasem po miesiącu i są różne: a to piszą mi, że już się kontaktują z działem rozliczeń, żeby sprawdzić czy wystawiono mi rachunek albo że poinformowali swoich szefów o zaległych płatnościach, albo nagle we wrześniu zdają sobie sprawę, że brakuje im mojego podpisu i muszę po raz kolejny wysyłać pocztą jeden z formularzy. Ostatnie dwa maile z 16 i 23 października, które wysłałam do pani Marekwica, pytając o moje pieniądze, pozostały bez odpowiedzi.

Odpowiedział mi natomiast pan Pahl: Wiem, że jest Pani na liście do pilnych płatności. Jak tylko pojawią się środki na przelewy dla współpracowników to na pewno przelejmy pieniądze.” Zapytałam go, czy to jakiś żart. Przestudiowałam dokładnie umowę podpisaną z wydawnictwem i nie ma tam żadnej klauzuli typu – płacimy, jak akurat mamy kasę, a kiedy nie mamy, to nie płacimy – na umowie widnieją konkretne daty.

Zadzwoniłam do działu księgowości. Pani, która przedstawiła się jako Halina Dudys, potwierdziła, że jestem na liście oczekujących na płatności. Obiecała sprawdzić, kiedy wpłyną pieniądze. Nie oddzwoniła. Jest 2 listopada. Pieniędzy nie ma. Informacji nie ma.

Wpisałam w google hasło „Pascal nie płaci”. Wyskakuje forum z wpisami sięgającymi 2009 roku. Wszystkie o tym samym. O wydawnictwie Pascal, które nie płaci autorom za wykonaną pracę.